Pracuś...

Data powstania strony 5 II 2004r.

Data ostatniej modyfikacji 
24 XII 2004r.



Rok 2004

6 tygodni zimy???

7 II 2004r.
Ależ ta zima była dziwna!!!

Lód na moim stawie pojawił się na stałe od 15 grudnia 2003, potem było trochę ciepła, potem trochę porządnych mrozów. Ale to wszytko jest nie ważne wobec CIEPŁA jakie przyszło do nas od 1 lutego!!! To były prawie upały!!!

14 stopni plus w środku nocy w lutym to nie jest normalne!!! A 4 lutego już cały staw był zupełnie wolny od lodu a WSZYSTKIE ryby zaczęły wesoło pływać, szcześliwe że to już po zimie!

Oczywiste jest chyba, że w tym roku też nie robiłem żadnych przerębli, nie mocowałem żadnych styropianowych pływaków ani napowietrzaczy...


3 III 2004r.
Po tych upałach było kilka dni mrozów po około -5 stopni, spadł śnieg (9 II 2004), było go z 10 cm, po 3 dniach się stopił, potem cały czas było około zera i śniegu na lekarstwo.
A od dziś zaczęła się dla mnie wiosna... Ale to już będzie widać na zdjęciach...



 

11 I 2004r. Jaki cudownie biały śnieg przysypał cały świat. Wreszcie spadł pierwszy, porządny, prawdziwy śnieg tej zimy. Aż chce się latać po tym cudnym puchu i robić zdjęcia!

Dużo więcej zdjęć z tego dnia w
"
Park AD 2004"

 

25 I 2004r. Zaczęły się straszne mrozy - minus 16 w nocy to u nas raczej rzadkość, a ostatnio tak było. Korzystając z tych mrozów i pewnie grubego już lodu na stawie postanowiłem dziś obciąć gałęzie krzewów rosnących nad stawem - tak się przez te pięć lat moje rośliny rozrosły, że już zupełnie ich gałęzie wpadały do wody.

Ale to głupie i śmieszno-dziwne uczucie chodzić PO stawie......

 

1 II 2004r. Ale mrozy nie trwały długo - dziś zaczęła się w całej Polsce wiosna AD 2004. Aż lód przy brzegach zaczął się topić...
A tak wyglądają ogolone kilka dni temu krzewy nad stawem - nie miałem już po prostu wyjścia - musiałem to zrobić. Mord w oczach :-), sekator do ręki i po 45 minutach wszystko było doprowadzone do sensownego porządku!

 

4 II 2004r. Wystarczyły 4 dni ciepła - a ciepło było po prostu szalone - bywały noce, że o godz. 23 było na dworze 14 stopni ciepła (!!!!) i taka temperatura utrzymywała się do rana, a potem padał ciepły deszczyk - żaden lód nie miał żadnych szans.
I pomyśleć, że rok temu takie zdjęcia mogłem zrobić dopiero 12 marca!!!
Oczywiście wszystkie ryby tak krótki czas uwięzienia pod lodem przetrzymały bez żadnego uszczerbku.
Oczywiście nie robiłem żadnych przerębli, nie instalowałem żadnych styropianowych pływaków, napowietrzaczy, grzałek i czort wie czego jeszcze, co potrafią wymyślić ludzie by sobie przysporzyć kłopotu...
Po kilku dniach tego niezwykłego ciepła przyszły lekkie mrozy - przecież to w końcu jest luty!!! Staw znów przykrył lód, ale już nie na długo...

 

3 III 2004r.

Wiosna

3 III 2004r. Dziś w Teleexpresie pokazywali jakie kłopoty przysparza kierowcom śnieg w lubelskiem. Kierowcy nie mogli wyjechać z zasypanych parkingów do pracy. A i drogi nieprzejezdne.... A u mnie od rana świeciło wspaniałe słońce. A śnieg, który spadł dwa dni temu i pokrył trawę AŻ centymetrową warstwą już rozpuścił się wczoraj - drodzy lublinianie - zobaczcie na te zdjęcia jak przychodzi Wiosna'2004 - niedługo będzie i u was :-)
Wierzba płacząca ma te kotki już od połowy lutego i nie może się doczekać kiedy będzie mogła wreszcie naprawdę zakwitnąć - zamieni się wtedy w puchową poduszkę :-)
Bardzo piękna jest ta wierzba...
No i proszę zobaczyć - ani grama śniegu w całym ogrodzie, wszystko oświetlone mocnym słońcem... Co prawda, gdy robiłem te zdjęcia wiał dość silny i zimny wiatr, ale to już nie ma znaczenia. Dla mnie od dziś czyli od 3 III 2004 zaczęła się WIOSNA!!!
Na powierzchni stawu jest warstewka lodu, ale co to za lód... może 3 milimetry! A całe brzegi już zupełnie bez lodu....

Hurra!!! To już naprawdę koniec zimy

hmmmm..... zaraz, zaraz.... czy to oznacza, że zaczyna się okres koszenia cholernych trawników :-((((

Zimo!!!! wracaj!!!!!!

Jutro już nie będzie śladu po tym lodzie... A niedługo odlecą gawrony, a prawdziwe ptaki zaczną swoje trele.

Hehe... swoje trele na razie zaczął mój kocur.... w ogóle ostatnio nie przychodzi do domu, łajza jedna...

 

5 IV 2004r.

Wiosenne news'y

31 III 2004r. Jak co roku zaszczyciły mój staw kaczki krzyżówki
:-<<<

I jak co roku dostarczam rano radości sąsiadom obserwującym jak rano lecę w szlafroku do ogrodu z bojowym okrzykiem "a sio!"
więcej >>>
Kaczki - tego
nie przewidziałem...

2 IV 2004r. Tym razem ropuchy były pierwsze w moim stawie. Czyżby żaby "lądowe" jeszcze spały???

A oto samczyk ropuchy - prawda, że wygląda jak potwór z Loch Ness!
3 IV 2004r. Sumienie mnie ruszyło i korzystając z cudnej, ciepłej, słonecznej soboty postanowiłem jednak trochę popracować - nie za dużo by nie zaznać szoku po gnuśnej zimie - ot, ino tycio-tycio - w sam raz :-). Oto czyściuteńki (żadnych chwastów) brzeg wschodni...
.. I brzeg południowy - widok na dłuuuugą doniczkę - pamiętacie zdjęcia gdy było ją widać jak na dłoni... - to było na wiosnę 1999.

Zobacz "pod guzikiem" Naciśnij guzik... i zwróć uwagą na kwitnący krzew forsycji - hehe - gdzie tam jest jakiś krzew ???

3 IV 2004r. Z tematów okołostawowych to jeszcze warto napisać, że zakwitła już u mnie forsycja - to było jedno z moich marzeń - by móc zrobić kiedyś tak piękne zdjęcie MOJEMU, DUŻEMU krzewowi - no i po 5 latach od posadzenia (3 IV 1999*) tak wygląda moja forsycja!
*tak,tak - to nie pomyłka dziś ma swoje 5 urodziny!

 

20 IV 2004r.

Wiosenne news'y cd

18 IV 2004r. Jak wspaniale już wychodzi z wody irys - musi się śpieszyć - przecież za miesiąc już przepięknie zakwitnie
 

więcej >>> Kosaciec żółty, irys

18 IV 2004r. Ostatnie chwile forsycji - już niestety jej pora przemija - ale kwitła u mnie w tym roku przepięknie - bardzo obficie, bardzo długo, po prostu pięknie! Kurde - pięć lat trzeba czekać na taki widok - prawda, że warto!!!
20 IV 2004r. Najwyższa pora zacząć rozglądać się za kaczeńcami - hodowcy roślin wodnych lada moment wypuszczą je na rynek - bo przecież przekwitniętych kaczeńców już nikt nie kupi!!! Trzeba chodzić na kiermasze, korsa kwiatowe, wystawy, odwiedzać centra - koniecznie w stawie muszą być kaczeńce!

więcej >>> Kaczeniec, knieć błotna

20 IV 2004r.. Bobrki już zaczynają szaleć - za chwilę będą kwitły!

więcej >>> Bobrek trójlistkowy

20 IV 2004r. Z tematów okołostawowych... Dziś zdjęcie "czegoś" co kwitnie na moim czwartym skalniaku - prawda, że wspaniałe są rośliny skalniakowe - warto już zacząć odwiedzać centra ogrodnicze i kupować to, co aktualnie kwitnie!

 

6 V 2004r.

Niech się święci 1 Maja...

1 V 2004r. No tak... święto pierwszomajowe od zawsze kojarzyło mi się z pochodem, festynami, z wiosną i bliskimi wakacjami... W tym roku telewizor nawet nie wspomniał o tym święcie, a i ludzie chyba o nim zapomnieli - wszystko przyćmiło fetowanie uniowstąpienia... Telewizor pokazywał rozradowanych ludzi... Jakoś tak ok. 30 lat temu telewizor też zawsze tego dnia pokazywał rozradowanych ludzi... Dziwne - ludzie idący w pochodzie wcale tacy rozradowani nie bywali, ale widząc kamerę wszyscy się cieszyli, machali kwiatkami i chorągiewkami... Mam dziś chyba jakieś dziwne skojarzenia...
Ale właściwie to chyba nie o tym chciałem pisać... Po prostu moja witryna to kawał historii - i budowy domu, i powstawania ogrodu, i powstawania stawu. A nawet historia parowania wody ze stawu :-))) tu się znalazła. Zachowałem w swojej witrynie również zdjęcia ze wstrząsających wydarzeń z 11 września... Więc sądzę, że jakiś odnośnik do tego dzisiejszego radosnego wydarzenia też powinien się znaleźć w mojej witrynie. Więc niech ta flaga sobie powiewa... Ktoś za 20 lat będzie się dziwił "a co to takiego było"...
A póki co... dziś (6 V 2004) benzyna Pb95 w naszym Orlenie kosztuje 3.97zł/litr... Radujmy się dalej...

 

7 V 2004r.

Nowe brzegi w moim stawie!

Wycięcie gałęzi krzewów i generalne oczyszczenie brzegu wschodniego z chwastowiska odsłoniło moje trochę partackie wykończenie tego brzegu.

Trochę historii

25 VI 2003r. Nie było tych usterek widać (i nie wkurzały mnie one) gdy wszystko było zasłonięte zieloną gęstwiną krzewów i wszelakiego zielska rosnącego na brzegu...
14 IV 2004r. Ale po wiosennych porządkach AD 2004 wystająca i dobrze widoczna folia naprawdę wyglądała paskudnie...

Nawet mój Matrix nie mógł na nią patrzeć...

Majowe prace AD 2004
No cóż - nie będę ukrywał, że pewne osoby pomogły mi podjąć decyzję...,
a właściwie prawie mnie zmusiły do wykonania poniższych prac...
Dziękuję Wam za to
:-)))))

3 V 2004r. Postanowiłem wykorzystać pierwszomajowy weekend na zrobienie zupełnie od nowa brzegu przy bukszpanach. Niby to tak niewiele pracy, ale to babranie się z wykończeniówką jest bardzo czasochłonne... Oto już wszystko gotowe na 100%!
Przy okazji wyrzuciłem po 5 latach te obrzydliwe czerwone betonowe kostki i na roboczo wstawiłem takie granitowe ścinki - chyba kiedyś zamówię u kamieniarza specjalnie zrobione na wymiar płyty - nie powinno to być drogie - one przecież nie będą musiały być idealnie obrobione.
Poprzez drobną korektę ułożenia folii przy wejściu do stawu mogę teraz podnieść poziom wody w stawie aż o 5 cm w górę - to jest bardzo dużo!
Dlaczego napisałem, że te "5 cm" to jest "bardzo dużo" ??? Już wyjaśniam - przecież te 5 cm nie znaczy, że staw będzie głębszy, ale że będzie wyższy. Więc o 5 cm wyżej będą zalane kamienie i pojemniki, a rosnące na brzegach między kamieniami rośliny będą o 5 cm głębiej zanurzone w wodzie - to jest naprawdę bardzo dużo! I chyba najważniejsze - wyższy poziom wody to po prostu ładniejszy wygląd stawu!!!
5 V 2004r. Wreszcie prawdziwe prace przy folii na brzegu wschodnim. Najpierw trzeba wyryć rowek, w którym będzie ułożony rollborder.

 

The by my wife!

A muszę to robić na klęczkach malutką łopatką, bo przecież na brzegu nie ma w ogóle na nic miejsca - mam ino tyle przestrzeni by się jakoś ruszać i czołgać na kolanach. Już jeden rollborder prowizorycznie ułożony!
No, prawie gotowe - ułożone 4,5 metra rollbordera. Na dziś wystarczy.
7 V 2004r. Oczyściłem brzeg z nadmiaru mięty i opadłych jesienią liści, z pomiędzy kamieni wybrałem ziemię, która się tam przez lata nagromadziła. Rollbordery dokładnie wypoziomowałem, ubiłem ziemię przy nich. Obciąłem folię by za bardzo nie wystawała, w końcu ułożyłem kamienie...
Wydaje mi się, że wspaniale to wyszło. Brakuje mi kilku większych kamieni - zasypanie brzegu taką drobnicą jest trochę nudne. Postaram się w ciągu kilku najbliższych dni poszukać trochę większych kamieni i je tutaj ułożyć.
Informacja techniczna - wszystkie wkopywane w ziemię rollbordery ZAWSZE zabezpieczam przed bezpośrednim kontaktem z glebą przy pomocy czarnej agrowłókniny. Szczegóły można zobaczyć na stronie opisującej powstawanie Parku - naciśnij "guzik" Naciśnij guzik...

Rollbordery kupuję jak wszyscy - z różnych firm, w różnych sklepach. Jedne firmy zabezpieczają drewno lepiej, inne gorzej - i w żaden sposób nie można stwierdzić, który rollborder jest zabezpieczony lepiej i że wytrzyma w ziemi więcej lat. Kupuje się po prostu "kota w worku". Dlatego wiedząc, jak ziemia potrafi "rozpuścić" nawet ogromne (i zasmołowane amatorsko) kłody drewna, zabezpieczam moje rollbordery dodatkowo agrowłóknina.

 

Zakwitły irysy

22 V 2004r.

20 V 2004r. Tegoroczny maj był straszliwie paskudny: zimny, deszczowy, wietrzny... W ogóle się nie nacieszyłem słońcem i ciepłem. Ale irysom to nie przeszkadzało - zakwitły w tym samych czasie co rok temu.



więcej >>> Kosaciec żółty, irys

obraz oryginalny 773 x 1704 127 KB
(c) Leszek Bielecki

 

6 VII 2004r.

6 VII 2004r. Co za lato... O tej porze to już dawno byłem opalony jak murzyn, chodziłem w ogrodzie w płóciennych gatkach, a moja cholerna trawa już zaczynała zdychać od upałów i już nie trzeba jej było kosić... W tym roku jestem biały jak syn piekarza, chodzę w ciepłym swetrze i koszę tę cholerną trawę bez przerwy... zimno, mokro, wietrznie, wypiłem w ogrodzie jedno piwo.... co za maj, co za czerwiec, co za lipiec... A wszystko zaczęło się 1 maja...
Kara???

 

29 V 2004r. Kolejne ważne wydarzenie z życia mojego stawu. W naszym centrum ogrodniczym po raz pierwszy zobaczyłem orfy! No, a ja jeszcze nigdy nie miałem tych ryb...
...ale już mam! Cztery piękne orfy zostały odłowione, zapakowane do worka i za chwilę będą wesoło pływać w moim stawie. Bardzo się cieszę!!!
I szczęśliwe już pływają. Jak to orfy - lubią pływać razem, dlatego lepiej kupić ich kilka. Cieszę się tym bardziej, że za chwilę przyjadą do mnie z daleka goście - będę mógł się pochwalić orfami!!!
Godzinę później goście przyjechali, z daleka, jechali ponad 3 godziny... Nie przyjechali z pustymi rękoma - wiedzieli, że nie mam w moim stawie orf, więc postanowili zrobić mi wspaniałą niespodziankę - przywieźli w prezencie...

ORFY!!!

Wiedzieli, że do ilości ryb w stawie podchodzę z rezerwą więc kupili tylko dwie orfy - w takim worku napełnionym tlenem rybki przejechały ponad 200 km.
A teraz najważniejszy moment - kolejni mieszkańcy wpływają do stawu.

Hurra!!!! Mam sześć orf!!!

 

8 VI 2004r. Pierwsze kwiaty grzybienia - tak zakwitł mój nowy grzybień posadzony w zeszłym roku. Jak cudownie się rozrasta i jak pięknie kwitnie!

 

19 VI 2004r. Och! - wreszcie jakiś ciepły i słoneczny dzień. No i akurat pech, że dwa kwiaty grzybienia już przekwitły i na tym zdjęciu jest tak trochę smutno bez nich...

 

2 VII 2004r. Ale za kilka dni już wszystko wróciło do normy. Zakwitł wreszcie grzybień biały, a czerwony szaleje - to wspaniała odmiana (tylko, że nie wiem jak się nazywa).

 

8 VIII 2004r.

1 Sierpień 2004
Szóste urodziny Mojego stawu
 

1 VIII 2004r. Już sześć lat. Jak ten czas leci... Kurde, to przecież naprawdę szmat czasu... Ileż to się wydarzyło przez te lata...

Ech - powieść by całą można napisać...
Ale najpiękniejszą opowieść opowiada mój staw...
I miło mi jest, że tę opowieść od czasu do czasu czytacie.
Bo jest ta opowieść po prostu piękna!!! Tak piękna, jak piękna jest cała Przyroda, której nie zauważamy w codziennej gonitwie "do przodu".
I dlatego warto jakiś kawałek Przyrody przenieść do swojego ogrodu i tam ją mieć dla siebie... i cieszyć się nią... i podziwiać ją...
Bo przecież my też jesteśmy jakąś niewielką cząstką tej Przyrody. Jak ryby, kaczki, ważki, owady, żaby...

Kochajmy naszą Przyrodę i nawet sr.jące wiosną do stawu kaczki...

Bo plastikowa kaczka nigdy nie zastąpi prawdziwej :-)))

 

3 X 2004r.

Jesień...

2 X 2004r. Moje wspaniałe grzybienie cały czas kwitną - jak szalone! Przecież już nadeszły zimne noce i krótkie dni, a one kwitną i kwitną.... Ależ miałem szczęście z tym gatunkiem!

Jeszcze nie widać jesieni po otoczeniu stawu, ale rośliny wodne pierwsze ją wyczuwają. Liście grzybienia robią się brzydkie i żółte...

A wiele roślin wodnych już zupełnie zamiera np. trzciny i irysy. Posadzone  w głębszej wodzie pałki też już zupełnie pożółkły. Ale te rosnące płytko jeszcze trzymają się dzielnie.
Krzewy też są jeszcze pięknie zielone. One czekają na pierwszy przymrozek. Na razie w południe, w pełnym słońcu jest pięknie i ciepło, szablaki latają jak nakręcone i  jeszcze trwają miłosne loty. A nawet żagnica dziś latała... Wydaje się przez dwie godziny południa, że to jeszcze sierpień... Ale to już niestety październik...

 

24 XII 2004r.

Zima...
zima??????????????????

 

21 XII 2004r. Trzy dni przed Wigilią była jeszcze jakaś nadzieja na "normalne" święta. Staw jakimś cudem zamarzł, sypnęło kilka płatków śniegu...

Postanowiłem to niespotykane
:-))))
zjawisko przyrody uwiecznić na "bajkowym zdjęciu"!!!!

 

 

24 XII 2004r. Ale zawiał nie wiadomo skąd ciepły wiatr, zrobiło się +9 stopni!!! Roztopiło się wszystko błyskawicznie - nawet lód na stawie się roztopił - niesamowita jest w tym roku zima - czy klimat się naprawdę ociepla??????

Ale przetacznik bobowniczek śmieje się i z mrozu i z ciepła, jemu wszystko jedno - i tak jest zielony - pięknie to wygląda na tle paskudnej szarości....
Prawda, że to zdjęcie przypomina marzec a nie grudzień!!! A ono jest naprawdę robione dzisiaj - w dniu Wigilii AD 2004.
Nawet ryby od tego ciepła zgłupiały - pływają sobie przy dnie i żarcia szukają!!!

Czują wiosnę????????

 

 

 

 


Zakończyłem opisy i wprowadziłem ostatnie zdjęcie 24 XII 2004r.

 

   







Valid HTML 4.01 Transitional
Ta strona spełnia standardy kodu HTML 4.01 Transitional