Pracuś... Data powstania strony 14 II 2008r.

Data ostatniej modyfikacji 23 XII 2008r.

Rok 2008

Zima??? Co to jest "zima"???

14 II 2008r.
I znów w tym roku nie było zimy. Chyba nawet było jej znacznie mniej niż rok temu! Co prawda kilka dni było złośliwie mroźnych - w dzień mocne słońce i lekka mżawka, a w nocy mróz -2°C.

To spowodowało, że tworzyły się wszędzie istne lodowiska. Na drogach, na chodnikach. Było bardzo dużo stłuczek samochodowych i złamań. Mój kolega upadł tak nieszczęśliwie, że miał poważną operację nadgarstka. Ja sam też wywinąłem takiego orła na lodzie, że aż gwiazdy zobaczyłem, gdy przywaliłem kolanem w beton...

Śnieg spadł chyba ze dwa razy i utrzymywał się przez trzy dni... Co to za zima!!!!
Dziś (14 II 2008r. Walentynki) jest zupełnie ciepło, ludzie chodzą w wiosennych kurtkach (co prawda w ciepłych swetrach pod spodem) i letnich półbutach. Na dworze w dzień jest +8°C, w nocy pewnie będzie z +3°C.
I właściwie wcale mi to nie przeszkadza, że nie ma śniegu. I nie ma śniegu w całej Polsce. Telewizor nie straszy nikogo obrazami zasypanych miast, dróg, samochodów i pociągów. A przecież w połowie lutego bywały zawsze największe mrozy...
8 II 2008r. Mój staw i mój ogród w środku zimy. Niesamowity to zaiste widok!!!
Ryby pływają trochę ospałe i nadziwić się też nie mogą tej dziwnej zimie. Przecież tej zimy na stawie był lód tylko kilka dni, a grubość jego była pewnie ze 2 milimetry!!!
Ramienica i moczarka nie wyrwane na koniec lata zielenią się radośnie w wodzie.
Pałka rozsiewa swoje nasionka...
A ta jeszcze czeka...
Krzewy (drzewa) olchy oczywiście wyrosły przez lato 2007 jak szalone. A były przycięte na 70 cm wysokości. Znów je obetnę bardzo nisko. Inaczej bym miał w stawie już prawdziwe, kilku(nasto???)metrowe drzewa!
Dopiero teraz dobrze widać, jakie one mają już grube pnie! Wiosną, latem to wszystko jest całkowicie zakryte szalejącą zielenią.
Proszę pamiętać, że te krzewy (drzewa) rosną W STAWIE! Rosną NA FOLII!!! Nie są w jakikolwiek sposób zakorzenione w "ziemi".
I oczywiście doskonale dają sobie radę rosnąc całkowicie hydroponicznie. Jedyną podporę dla rośliny stanowią kamienie ułożone na brzegu stawu i zaplątane pomiędzy nie potężne korzenie.
Wierzba sachalińska rosnąca blisko stawu już też czuje wiosnę. Pięknie wyglądają kotki na wierzbie - i to niezależnie od tego, jakiego gatunku
( i narodowości :)) ) jest wierzba.
A jej łopaty są przeurodziwe, albo ogromne i płaskie, albo powyginane w przeróżne esy-floresy.
Nasz Matrix od dawna czuje wiosnę, i znika już na całe noce. Wraca poturbowany, ale szczęśliwy.....

Skąd ja to znam.........
Dobrze, że jest ciepło.
Dobrze, że każdy dzień już jest dłuższy.
Dobrze, że są pory roku i możemy dzięki nim przeżywać takie niesamowite obserwacje zmian w przyrodzie....

Piękny jest nasz świat!!!!!!

15 III 2008r.

Witaj Wiosno!!!

15 III 2008r. Wspaniałości w ogrodzie, już chce się żyć, już chce się wyleźć z zimowej nory i poczuć słońce na twarzy - jest ciepło, słońce grzeje, jest wiosna!!!
Kotki na wierzbie już nie przypominają tych sprzed miesiąca.
Ryby radośnie pływają.
A poniżej dla przypomnienia - zima AD 2006 była WYJĄTKOWO długa.
(robiłem wtedy pomiar grubości lodu)
21 III 2006

Błotniarka stawowa już pracowicie czyści wszystko z glonów, a samczyk żaby trawnej już czeka na pierwszą samiczkę.

W tym roku pierwsze żaby pojawiły się w moim stawie 12 III 2008r. Jest to wyjątkowo wcześnie!
Irysy już ruszyły w górę. Za tydzień nad moim stawem będzie zielono, bo obserwując inne krzewy aż oczom nie wierzę!!! Wspaniale!!! Nie mam nic przeciwko globalnemu ociepleniu lub (jak kto woli) anomaliom pogodowym!!!


5 IV 2008r.

Kaczki, żaby, ropuchy... Wszyscy myślą tylko o jednym....

20 III 2008r. Zima jeszcze pokazała co potrafi. Co prawda u mnie ten śnieg zniknął następnego dnia. I powiem szczerze, że wcale mi go nie było szkoda...
3 IV 2008r. W moim stawie, jak każdego roku wiosną, pojawiła się najpierw moja plastikowa kaczka (wigilijny prezent z 1999 od mojej córki). Ta kaczka to był piękny kaczor, ale już zupełnie stracił kolory i wygląda jak kaczuszka. I ten głupawy piękniś chyba się dał nabrać!!!
Samczyk tańczył wokół niej, kwakał coś czule.... Niestety, moja kaczka pozostawała całkowicie nieczuła na zaloty.
Zezłoszczony zaczął do niej błyskać swoim największym atutem czyli lusterkiem. Ale nawet to nie pomogło. Moje "asio" wreszcie zdecydowało o końcu zalotów...
4 IV 2008r. Dziś już nie ma ani jednej żaby trawnej w moim stawie. Jeszcze wczoraj było ich ze 20 sztuk, a dziś zostały tylko wielkie kule ich skrzeku.
Ale zaloty ropuch jeszcze trwają.
Co prawda całe brzegi mam omotane ich sznurami skrzeku, ale w stawie jest jeszcze kilka samic i chyba z 10 samców.
Była dziś dobra pogoda do zdjęć i zdjęcia wyszły mi rewelacyjnie.
Zakwitły już kaczeńce. I staw zrobił się już jakiś inny, taki radosny.
Pięknie wygląda taki kwiat na tle szarości pozimowego, uschniętego zielska.
Krzewy (drzewa) olchy już przycięte do bonsai'owych wymiarów. A za 6 miesięcy będą miały znów ze 3 (a może więcej) metry.
Widać teraz bardzo wyraźnie gdzie tak naprawdę rosną te krzewy (drzewa). Naprawdę na folii, naprawdę w stawie.


21 VI 2008r.

Już lato w pełni....

17 VI 2008r. Minęło 2,5 miesiąca od ostatnio pokazanych zdjęć... Jak to szybko leci... Praca, weekend, jakiś wyjazd, praca, komunia, praca, znów komunia... Prawie 1/4 roku przeleciała jak mgnienie. Za szybko ten czas coś ostatnio mi przelatuje, za szybko... !!!

Kwitnie jaśminowiec. Za kilka dni przytnę go bardzo mocno. Ostatnio ciąłem go dwa lata temu i przez ten czas zamienił się w olbrzyma - ma chyba z 5 metrów!!!
Mam szczęście, że ten gatunek i pięknie kwitnie i pięknie pachnie. Te super kwitnące odmiany wcale nie pachną!!!
Krzewy (drzewa) olchy przycięte wiosną na 70 cm już zaczynają szaleć. Już na dziesiątkach wypuszczonych nowych pędów rozwinęło się setki liści. Wierzyć się nie chce, że 2,5 miesiąca temu sterczały tu tylko grube, wygolone konary.
Staw w pełnej krasie. Dżungla zieleni nad wodą i w wodzie. To jest to, o czym zawsze marzyłem....Przepiękny, dziki ogród....
Ramienica krucha tak się rozrosła (nie była usuwana jesienią zeszłego roku), że całkowicie "zabiła" moczarkę  kanadyjską. Naprawdę zabiła!!! W stawie nie ma ani jednego pędu moczarki!!! Muszę w tym roku zrobić porządny porządek z tą ramienicą - w tym roku będzie tego chwastu chyba ze trzy pełne taczki!!!!

(uwielbiam maile, gdy ludzi piszą: "tak słabo mi rosną rośliny - pomocy", a ja im odpisuję: "i trzeba się z tego cieszyć!")

Proszę zwrócić uwagę, że w wodzie nie ma już ani jednej kijanki. A było ich jak co roku miliony
Grzybień ma w tym roku wyjątkowo zdrowe liście - nie wiem co się dzieje, ale wygląda, jakby w tym roku nie było w moim stawie ani jednej szarynki grzybieniówki. Dziwne!!!
Coraz bardziej rozrastają mi się pałki - już dawno uciekły z pojemników i rosną już gdzie chcą. Potężne kłącza zaczepiają się w przestrzenie między pojemnikami albo wchodzą do pojemników, w których nigdy nie były sadzone. Niesamowite jest obserwować jak pałka potrafi zajmować nowe przestrzenie. Dobrze, że mam staw foliowy i w każdej chwili mogę jej ekspansję zatrzymać. Jednak ludzie mający stawy kopane na gliniastym terenie mają z pałką szalone problemy.
To miejsce kilka lat temu było przeznaczone dla mięty, potem sadziłem tu ponikło błotne, kaczeńce. A potem przez dwa lata wszystko rosło sobie zupełnie bez ŻADNEJ mojej ingerencji. No i proszę co się narobiło. Ponikło uciekło w zupełnie inne miejsce, a tu rozrosły się jakieś wodolubne trawska wszelkiego gatunku. Nie mam pojęcia co tu właściwie rośnie, ale nazwy tych roślin mnie zupełnie nie interesują....


30 VIII 2008r.

1 sierpień 2008
Dziesiąte urodziny mojego stawu

1 VIII 2008r. Dziesięć lat właśnie mija... Niesamowite uczucie...

Z tej okazji zbudowałem stronę gdzie pokazuję WSZYSTKO - od początku do dziś... Warto to zobaczyć - to aż 117 zdjęć!!! Ale trudno by było zrobić to inaczej....
Grzybień rośnie wspaniale i jak każdego roku fantastycznie kwitnie, a kwiaty ma czasami otwarte do godz 21. Kaczka kolejny rok pływa w stawie, już bez kolorów, już tylko sam plastik został, ale nie szkodzi - i tak jest piękna, bo to jest MOJA kaczka, którą dostałem od MOJEJ córki w 1999 roku na Wigilię.
W jednym z rogów stawu umieściłem kiedyś płaski pojemnik z czystą gliną, posadziłem tam miętę, później ponikło błotne, a później nic nie robiłem. Od dwóch lat rośnie tam co-chce. I jaki efekt - wspaniała dżungla przepięknych traw, krwawnicy i przeróżnych wodolubnych roślin.
Ech!!!! Czyż mój staw nie jest najpiękniejszy na świecie!!!????
Krzewy (drzewa) olchy rozrastają się jak zwykle w sposób całkowicie szalony - widok na krzew nr2 i za nim trochę mniejszy nr3.
Po raz pierwszy w tym roku moja pałka zakwitła aż TRZEMA kwiatami. Przepięknie wygląda staw z tymi brązowymi pałkami - ale uwaga - co za dużo, to nie zdrowo - pałka to zabójca stawów - potrafi zarosnąć staw całkowicie. Trzeba ją sadzić w pojemnikach albo puścić na dziko, ale tylko w stawie foliowym lub betonowym. W stawie kopanym zarośnie za kilka lat cały staw!
Krzew olchy nr1 również rośnie jak szalony, trzciny rosną już prawie jak w prawdziwym stawie, każdego roku rosną coraz wyższe i coraz większe mają kwiatostany. Irys już zamiera. On każdego roku jako pierwsza roślina wypuszcza w lodowatej wodze swoje miecze, i każdego roku pierwszy ginie.
To samo miejsce widziane od zewnątrz stawu. Krzewy olchy nr1 i nr2 stanowią wspaniałe tło dla oczu - dobrze, że tych samosiejek kilka lat temu nie wyrzuciłem, że pozwoliłem im rosnąć. Teraz tylko muszę każdego roku je mocno przecinać, by nie zamieniły się w wielometrowe drzewa.
Staw i Park stanowi teraz całość - siedząc na tarasie pod altaną widzi się taki fantastyczny widok.

Czasami aż mi się nie chce wierzyć, że to mój ogród, że sam go zaprojektowałem i sam wszystko zrobiłem....
W ogrodzie wszystko przez lata się ustawicznie zmienia. Każda roślina rośnie (no..., niektóre marnieją, ale o tym się zazwyczaj wiele nie pisze...) i wymaga przycinania by nie wyrosła za duża i by miała właściwy kształt. Moje bukszpany sadzone były w 2000 roku. Jakie to były  malutkie krzaczki!!! Teraz, każdego roku są mocno przycinane - inaczej by nie były takie piękne. Jak to dobrze, że kiedyś wykopałem z tego miejsca obrzydliwe, kłujące berberysy!


 20 IX 2008r.

Raz w roku trzeba trochę popracować przy stawie....

31 VIII 2008r. W zeszłym roku jakoś "nie było czasu" by zrobić trochę porządku przy stawie. Zarosło więc wszystko straszliwie.
Nawet urocze bobrki przestały być ładne, bo zrobiło się ich za dużo. A pomiędzy ich pędami rozgościły się jakieś paskudne glony. I to wszystko wprost przed wejściem do stawu - nie!!! Tak nie może być - trzeba się brać do roboty!!!
Aż nasz Matrix się za głowę złapał, ile to będzie teraz pracy.
:-)))
Najpierw trzeba wyciąć wszystko, by można było swobodnie wejść do stawu.
Nie ma litości, i nie ma zastanawiania się, co wyciąć, a co zostawić. Przy takich pracach jedyne rozsądne rozwiązanie to ciąć wszystko co zielone!
Jak się tego uzbiera pełna miska to znaczy, że wystarczy. 
No i gotowe - teraz mogę się zająć poważniejszą pracą.
Ramienica krucha to w moim stawie najlepiej rosnąca roślina. Przez dwa lata tak się rozrosła, że całkowicie zabiła moczarkę kanadyjską! A przecież moczarka to też potężna roślina - a jednak została całkowicie z mojego stawu wyparta przez ramienicę!
Pierwsza miska ramienicy w taczce.
Ufff - ponad pół godziny pracy i taczka pełna. Najgorsze to wyciąganie pełnej miski z wody - jest ona cholernie ciężka, a robi się to w bardzo niewygodnej pozycji - bardzo łatwo o naderwanie mięśni w plecach - trzeba BARDZO uważać, by nic sobie nie uszkodzić!!!
Ooooo.... Właśnie widać to, o czym pisałem - miska jest szalenie ciężka, człowiek jest wygięty w jakiś paragraf,  dodatkowo trzeba BARDZO uważać by się nie poślizgnąć - upadek w stawie na śliskiej folii i walnięcie głową w ułożone na obrzeżach kamienie może się skończyć nawet tragicznie. Wcale nie żartuję!!!
(dlatego ZAWSZE przy pracach w stawie mam założone papcie na gumowej podeszwie!!!)
Więc wszystkie mięśnie pleców są w takiej pozycji bardzo mocno napięte - wystarczy drobne przesilenie, naderwanie jakiegoś mięśniowego włókna i będzie szalony ból przez DWA TYGODNIE!!!
Przy robieniu porządków znalazłem bardzo wiele pustych muszli - doskonale wiem, że w moim stawie żyje dużo błotniarek stawowych, ale nie miałem zielonego pojęcia, że oprócz błotniarek żyje tak dużo jakichś innych, zupełnie mi nie znanych ślimaków - co to za muszle??? Co to za ślimaki???!!!
I już po robocie - zielsko wybrane, dwie taczki wywiezione na kompost, dwie godziny roboty zleciało jak chwila. Na przyszły rok, a może za dwa lata czeka mnie NAPRAWDĘ potężna robota. Przez dziesięć lat w stawie, w najgłębszym miejscu nazbierało się bardzo dużo szlamu - wybierałem go chyba ostatnio 4 lata temu, ale znów jest go bardzo dużo. No cóż - raz na 5 lat trzeba to zrobić....
Wszystkie zdjęcia pokazane w tej tabeli wykonała moja żona. Za co Jej bardzo dziękuję!



 23 XII 2008r.

Jak ten czas leci....

Wydaje mi się, że to "wczoraj" pokazywałem ostatnie zdjęcia na tej stronie, a to zleciały już trzy miesiące od ostatnich zmian. Od kilku lat jesień przelatuje mi tak szybko - te dni są takie krótkie, czas pędzi od weekendu do weekendu, a nagle jest 1 listopad, a zaraz później Święta.

26 XI 2008r. Coś dziwnego spadło z nieba! Białe, miękkie, zimne! Zapytałem starego dziadka: "co to?" - to "śnieg", odpowiedział. Śnieg??? "Kiedyś to padało przez 3 miesiące". Może "kiedyś" tak było... Ale nie teraz!!! U nas ostatnimi laty tropiki!!!
:-)))

(śnieg poleżał 4 dni i zniknął bez śladu, i bez mojego żalu)

 
23 XII 2008r. Jutro Wigilia - najpiękniejszy dzień w roku. Zawsze mroźny, zawsze śnieżny, zawsze radosny.

Ale od kilku lat śniegu na Wigilię nie ma! I chociaż cztery dni temu nasi przemądrzali meteorolodzy zwołali aż konferencję prasową by ogłosić, że na Wigilię spadnie śnieg, to chyba nie bardzo im ta prognoza wyszła. Na dworze jest +7 stopni, wieje od 3 dni silny (czasami bardzo silny) wiatr, i jest po prostu ciepło!!!
Pałki wyglądają cudnie o każdej porze roku.
 

 
Miesiąc temu już przyciąłem olchę. Będę miał mniej roboty w marcu. Ale jak patrzę na inne moje krzewy to aż mnie przerażenie bierze - znów mnie czeka wiosną "krwawa rzeź w ogrodzie". Jakżesz stare krzewy strasznie szybko odrastają po nawet bardzo silnym przycięciu.
No, ale tym to się będę martwił za trzy miesiące....

A na razie.....

Wesołych Świąt!!!!!!!

 


 


Zakończyłem opisy i wprowadziłem ostatnie zdjęcie 23 XII 2008r.

 

 

     


Valid HTML 4.01 Transitional
Ta strona spełnia standardy kodu HTML 4.01 Transitional