Data
wpisu 17 VIII 2015r.
Karczowanie
grzybienia - dzień drugi
|
|
Krasnoludki nic przez noc nie zrobiły. Dalej mam na środku stawu pływającą wyspę liści i korzeni. Tego się nie wyciągnie - chyba, że jakimś dźwigiem. Muszę to pociąć na kilka części i wyciągać po kawałku.
|
|
Widok z boku - widać dopiero teraz jaki to jest ogrom.
|
|
Odciąłem piłą część, za którą była zaczepiona lina. Taki kawałek wyciągnę bez problemu.
|
|
I już na brzegu.
|
|
To wcale nie był taki mały kawałek. Z boku widać jakie to wszystko jest wielkie.
|
|
Tyle jeszcze zostało do wyciągnięcia - już coraz mniej.
|
|
WRESZCIE zaczyna być widać WODĘ!
|
|
Brzeg zaczyna wyglądać imponująco.
|
|
W wyciągniętym kawałku znalazłem główne kłącze grzybienia. To tylko odpiłowany kawałek. Ale widać tutaj, jaka to jest potężna roślina. Po prostu podwodne drzewo.
|
|
Kłącze grzybienia.
|
|
Kłącze grzybienia.
|
|
Kłącze grzybienia.
|
|
Kłącze grzybienia.
|
|
I nagle niespodzianka - w pływającej wyspie są uwięzione dwa duże wiadra. To wszystko jest tak zrośnięte ze sobą i tak poplątane, że tych wiader w ogóle nie było widać. Nie miałem świadomości odpiłowując tę wyspę od wiader i pojemników stojących na brzegu, że gdzieś w jej wnętrzu są zarośnięte korzeniami takie potężne wiadra!
|
|
Widok na drugie wiadro.
|
|
Pierwsze wiadro już na brzegu.
|
|
To drugie wiadro też trzeba po prostu odpiłować od wyspy. To wszystko musi być robione piłą. Nożyk to jest za słabe i za małe narzędzie.
|
|
Wiadro odpiłowane - czeka na wyciągnięcie.
|
|
Zaczepiam linę do wyspy - może jakoś uda się to wszystko teraz wyciągnąć?
|
|
Próby wyciągnięcia.
|
|
No i jakoś to wyciągnąłem, a na końcu wiadro nr 2.
|
|
Staw bez grzybienia.
|
|
Połowa brzegu z jednej strony.
|
|
I ta sama kupa z drugiej strony.
|
|
Druga połowa brzegu.
|
|
Widok z piętra.
|
|
Widok z piętra.
|
|
Widok z piętra - inne okno.
|
|
Widok z piętra - inne okno.
|
|
Oglądając te zdjęcia trzeba mieć w pełni świadomość, że patrzy się na roślinę, która żyła w moim stawie przez 10 lat zupełnie dziko i swobodnie. Bez żadnego przycinania liści i korzeni. To spowodowało zupełnie niekontrolowany jej rozrost. Co gorsza - przez pierwsze lata w ogóle nie zdawałem sobie sprawę z rozmiarów tej rośliny, bo to wszystko dzieje się POD wodą. Dopiero wtedy, gdy roślina już NIE MIEŚCIŁA SIĘ W WODZIE i zaczęła liście wypuszczać NAD WODĄ zorientowałem się, że coś tu jest nie tak. Ale wtedy już było po prostu za późno.
Już nie chcę mieć grzybienia w moim stawie. Za kilka lat nie będę miał już siły i zdrowia by go przycinać albo powtarzać takie operacje jak na tych zdjęciach.
K O N I E C
|
|