Data powstania strony 29 IX 2007r.

Data ostatniej modyfikacji 29 IX 2007r.


Historia "4-go" skalniaka


Ostatnie opisy mojego skalniaka "czwartego" pochodzą z 2003 roku. Dla wielu ludzi to prawie prehistoria!!! Ale jakoś nie chciało mi się nic więcej o nim pisać - jest i już - i to wystarczy. Cóż więcej można pisać o ciężkich kamolach i roślinkach rosnących między nimi.... No to zobaczmy co się działo z moim skalniakiem przez ostatnie trzy lata....


Rok 2004

20 V 2004r.
Fantastycznie rosną niektóre rośliny. Maj to pora kwitnienia większości roślin skalniakowych.

Oto moja największa chluba!!!
A to taka niewielka kępka - ciągle mam nadzieję, że się rozrośnie!
Ot, taka fotka - trochę wielkiego głazu, trochę kwiatków, i uśmiech mojego skalniakowego żółwika...


Rok 2005

18 V 2005r.
Widok po deszczu, wszystko mokre, wszystko w pełni rozkwitu.
Jeszcze kilka dni brakuje by ta kępa stała się kulą fioletu.
Skalnica już pięknie zakwitła - szkoda, że jej kwiaty są takie nietrwałe.
21 V 2005r.
Trzy dni później - ogólny widok na mój największy skalniak - prawda że jest wspaniały!!!
A moja największa duma już prawie w pełnym rozkwicie.
Jak zwykle na skalniaku rządzą mój ślimak....
i...
i mój żółwik.


Rok 2006

27 V 2006r.
Kolejny rok, kolejny maj.... Jak ten czas leci! Znów jesteśmy o rok starsi i znów o rok mądrzejsi...

Oj - szkoda, że to nie do końca prawda!!!
:-))))
Zbliżenie na moją kępkę...
I super zbliżenie na moją kępkę - aż się wierzyć nie chce że tak jest każdego roku w maju od wielu lat!
A oto mój żółwik i ślimak tym razem blisko siebie...


Rok 2007

W tym roku nie chciało mi się robić żadnych zdjęć w maju. Ileż razy można fotografować to samo.

Wiosna przeleciała, lato przeleciało, a mój skalniak ciągle wyglądał jak każdego roku...
Ale w końcu to jednakowe wyglądanie mi się znudziło!!!

Postanowiłem coś zmienić - tym bardziej, że od kilku lat nie mogłem rozsądnie obsadzić połowy mojego skalniaka. Ciągle coś było nie tak.....


8 IX 2007r. Po powrocie z urlopu nie miałem po prostu siły i ochoty na kolejne zabawy z moim skalniakiem...
To jest po prostu tak, że pewnego dnia człowiek ma dość babrania się z tym wszystkim. Ma dość pielenia, ma dość chwastów, ma dość po prostu roboty - MA PO PROSTU DOŚĆ!!!!

Ogród zadbany świadczy albo o tym, że właściciel ma dużo pieniędzy (i własnego ogrodnika), albo o tym, że sam lubi ryć w ziemi, albo o tym, że wszystko genialnie zaplanował i nic w tym ogrodzie nie ma do roboty!!!!!!!
Mój skalniak genialnie wypełniał swoją rolę przez wiele lat - właściwie NIC przy nim nie było do roboty do tego roku.... Ale ten rok był przełomowy - po siedmiu latach chwasty ruszyły do boju.... - zaczęły rosnąć wszędzie!!!!
No cóż - po kilku miesiącach walki z nimi stwierdziłem, że chyba trzeba zmienić koncepcję bezobsługowego skalniaka!

Zacząłem od zakupów w naszym ogrodniczym sklepie. Kryteria wyboru były trzy:
- cena,
- niekłujność krzewów,
- niskopienność,karłowatość, wolny wzrost, odmiana płożąca...
No i nadszedł czas ostatecznego rozwiązania...

Niestety - gdy podejmuje się Decyzje Ostateczne nie czas na sentymenty. Razem z chwastami do wiadra trafiły wszelkie malutkie skalniakowe roślinki. Te drobiazgi przez wiele lat były przeze mnie pieczołowicie plewione, dmuchane, chuchane... Dbałem o nie jak o jakieś super cenne okazy. W końcu powiedziałem DOŚĆ !!!! - znudziło mi się!!!!


Tak wyglądał mój skalniak po godzinie pracy.

Powiedzenie, że coś zostało wypalono ogniem i mieczem właściwie oddaje stan tego co widać na tym zdjęciu!
Wszystko zostało przekopane do samego dna...
Nic co by mogło być chwastem nie zostało przegapione. Zostały również bardzo dokładnie przepielone te ogromne kępy roślin, które się wspaniale zadomowiły na moim skalniaku.

Żaden chwast nie ma prawa tu rosnąć przez najbliższe pięć lat!!!!

Pierwsza próba ustawienia moich zakupów...

Bo nie wiem czy dość jasno to widać na zdjęciach...
Nie wiem czy dość jasno to napisałem....

Mam DOŚĆ skalniakowych roślinek "po dwa złote"!!!
Dość, DOŚĆ, D-O-Ś-Ć!!!

Kilka lat się z takim drobiazgiem babrałem, a teraz mi się po prostu NIE CHCE!!! Po to kupiłem w sklepie na wyprzedaży kilka iglakowych roślinek by mieć święty spokój z drobnymi roślinami, z uważaniem na każdy drobiazg, na każdą łodyżkę!!!
Hmmmm???

Czy dobrze ułożyłem ????
A może inaczej je ustawić.... Lepiej się dłużej zastanowić niż po pięć razy je przesadzać!
Pierwsze ruchy szpadlem... Aż dziw, że pod tą ziemią dalej jest TA SAMA FOLIA, którą tu kładłem 7 lat temu - ta sama i taka sama!!!
Ogarnia mnie chwila zadumy nad upływem czasu......
Siedem lat!!!!!!
Posadzone pierwsze trzy krzaczki - jak pisałem powyżej drugim kryterium zakupu była ich bezkłujność!!!!

Berberysy dały mi najlepszą nauczkę co znaczą kolce w ogrodzie!!!! Żadnych róż, żadnych berberysów, żadnych kłujących iglaków!!!! Krzaczki mają być miłe w dotyku i to jest ich najważniejsza cecha!!!!!!
Ktoś może powiedzieć, że kłujący iglak to żaden problem, że po to są rękawiczki, że po to sekatory mają długie uchwyty...
Może to i racja gdy się taką opinię wyraża na podstawie kanapowej lektury książek... Trochę inaczej się myśli, gdy takie iglaki przecina się przez kilka lat i ma się ręce całe poranione aż po łokcie od ich igieł!!!

Doświadczenie i wiedza praktyczna ogrodnika jest milion razy więcej warta niż pierdy wyczytane w najmądrzejszych książkach!!!!
12 IX 2007r.
Już wszystko posadzone. Mocno podlane, niech się teraz wszystko dobrze ukorzeni. Za kilka dni zrobię w tym ogrodzie mocną przecinkę - przecież nie chcę by na tym skalniaku zrobiła się za kilka lat dżungla!!! Te posadzone iglaki kupowałem również patrząc na ich posturę - większość z nich to odmiany karłowate lub płożące, a co będzie chciało rosnąć zbyt mocno będę przecinał sekatorem bez żadnej litości - na tym skalniaku iglaki mogą rosnąć tylko jako bonsai!!!
To płożąca odmiana jałowca.
Ta roślina była najdroższa - kosztowała AŻ 15 złotych!!!
:-))))))

Dobrze jest kupować takie krzewy na jesiennych wyprzedażach!!!!
A to cis - za 9,99zł!!! Kocham przeceny!!!
Ten sam jałowiec, ale z drugiej strony - obecnie prawie go nie ma - została tylko płaska witka przytulona do ziemi.
I cały mój skalniak po generalnym remoncie.


Ktoś spyta dlaczego tak zrobiłem - prosta odpowiedź!!!
Wszystko co wymaga opieki (jak mały szczeniak, jak małe dziecko) z czasem wyrasta i już tej opieki nie wymaga.

I jeśli z jakichś powodów wieloletni ogród wymaga takiej opieki jak powiedzmy 10 lat temu, to znaczy dla mnie, że coś po prostu jest nie tak!!!
Mam nadzieję, że na takim skalniaku wystarczy raz w roku przyciąć posadzone iglaki - i że będzie to trwało nie dłużej niż pół godziny. I że będę mógł to robić bez rękawiczek, bez obawy o moje ręce!!!




Może kogoś zdziwić, że te trochę chwastów spowodowało takie zmiany na moim skalniaku. Ale ja po prostu nie lubię tej całej obsługi ogrodu. Nie lubię koszenia, nie lubię pielenia, nie lubię pielęgnacji... Po prostu lubię MIEĆ ogród, ale nie lubię w nim pracować...

Czy to jest złe????

Trudno mi oceniać samego siebie. Po prostu taki jestem - ogród jest dla mnie miejscem odpoczynku a nie pracy!!! Więc próbuję od wielu lat stworzyć taki ogród, który by był odpowiedni dla mnie. Wydaje mi się, że jakoś to mi się udaje....

Sprawia mi przyjemność, że każdego dnia kilkaset osób obserwuje zmiany w moim ogrodzie.
I że wiele z nich chce mnie naśladować...
Chyba to co robię robię dobrze!!!!



Valid HTML 4.01 Transitional
Ta strona spełnia standardy kodu HTML 4.01 Transitional